Sprawa, od której zacznę, wyglądała banalnie. Właściciel lokalu przestał płacić zaliczki. Zarząd uznał, że to przejściowe kłopoty i że nie wypada od razu straszyć sądem sąsiada, którego spotyka się w windzie. Po kilku miesiącach zaległość wynosiła 7,4 tys. zł. Kiedy sprawa trafiła do mnie po niemal czterech latach, dług urósł do 31 tys. zł, część rat była już przedawniona, a lokal miał nowego właściciela, który za zaległości poprzednika nie odpowiadał.
To nie jest historia o złym dłużniku. To historia o zarządzie, który potraktował windykację jako kwestię relacji sąsiedzkich, a nie procedury. Wspólnota nie ma w budżecie pozycji „strata”. Jeśli jeden właściciel nie płaci, rachunki za ciepło, wodę, ubezpieczenie czy sprzątanie nadal trzeba regulować. Koszt w praktyce ponoszą pozostali właściciele.
Najpierw sprawdź, czy masz czego dochodzić
Podstawą obowiązku zapłaty zaliczek jest art. 15 ust. 1 ustawy o własności lokali. Właściciele uiszczają je z góry do dziesiątego dnia każdego miesiąca. Sama ustawa nie określa jednak wysokości należności – tę ustala uchwała właścicieli. Przed skierowaniem sprawy do sądu trzeba więc odpowiedzieć na trzy pytania: z jakiego tytułu dochodzimy zapłaty, w jakiej wysoko...